100 dziewczyn i ja
Bardzo sympatyczna komedia romantyczna, w której pierwsze skrzypce gra Eric Kyle Szmanda. To był jego kinowy debiut i mówi się, że to jego najlepsza rola w filmie, jaką zagrał. W "100 dziewczyn i ja" grał nastolatka, który będąc na uczelni wraca do swojego pokoju korzystając z windy. Na jednym z pięter wsiadła obładowana ciuchami z pralni dziewczyna o słodkim głosie. W pewnym momencie wysiada prąd i byli skazani na siedzenie w windzie przez kilka godzin. Po czasie, nie widząc siebie ani swoich twarzy, postanowili wykorzystać to i spędzić ze sobą gorące chwile. Było im wspaniale, ale kiedy chłopak budzi się ze snu, już w działającej windzie, na swoim piętrze, winda jest pusta. Stwierdza, że zakochał się w dziewczynie i postanawia za wszelką cenę odnaleźć ją w akademiku, w którym ukrywa się dziewczyna jego marzeń jego własny kopciuszek. Okaże się to nie tyle trudne, ale i niezwykle owocne w przygody, nie tylko erotycznej treści. Film jest bardzo sympatyczny. Został wyprodukowany na tej samej fali, na której próbowano nagrywać filmy po ataku "American Pie", ale ten został potraktowany mniej schematycznie, mniej jest tutaj wpadek typowych dla tego typu komedii, a więcej uwagi zdecydowanie poświęcono na budowanie romantycznego napięcia. I filmowi jako całości wyszło to chyba na plus.